Gdy chodziłam jeszcze do podstawówki, rok szkolny trwał dla mnie 249785 dni, zaś wakacje trochę krócej, ale też wydawały mi się wiecznością. W gimnazjum rok mijał mi nie za szybko, nie za wolno, ale liceum? Wydaje mi się, że ledwo wczoraj był mój pierwszy dzień w tej szkole, a już dwa dni temu było zakończenie 2. klasy. ;) Nigdy czas nie leciał mi tak szybko... W przyszłym roku czeka mnie matura, studniówka, wybieranie kierunku studiów (no niby już mam wybrany :P), ale staram się patrzeć na to z optymizmem. Po prostu pewien etap mija, a zaczyna się następny.
Nigdzie się nie wybieram do pracy w te wakacje. A o jakiejś wycieczce nie ma nawet mowy. ;) Cóż, pocieszam się myślą, że za to przyszłe rysują się obiecująco, bo pójdę na prawko i może pojadę do Anglii na jakiś czas. I zobaczę jeszcze raz mój kochany Londyn. :P
PS Przez okres wakacji posty będę raczej dodawała średnio raz na tydzień. Wiadomo przecież nie od dziś, że wakacje rozleniwiają człowieka. :P


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz