niedziela, 23 czerwca 2013

Black & white

W piątek wieczorem wybrałam się z rodziną do Łeby. Zdziwiliśmy się trochę, bo pomimo ładnej pogody, ludzi było bardzo mało. Przynajmniej spokojnie zajęliśmy stolik w pizzerii i nie musieliśmy lawirować między turystami. ;) Już wielokrotnie przekonałam się, że letnie kurorty (a w szczególności polskie) nie są dla mnie. Niezliczona ilość sklepów z tandetnymi pamiątkami czy smażalni ryb lub barów z kiepskim jakościowo jedzeniem nie są dla mnie. Chyba jedynym plusem takich ośrodków jest tylko bliskość do morza. Wiem, wiem, że przesadzam, ale ja już chyba w tej kwestii zawsze będę dziwakiem. ;)

Zrobiłam parę zdjęć i w trakcie ich przeglądania doszłam do wniosku, że w kolorze nieco tracą na swej wartości (o ile taką w ogóle posiadają :P). I nie potrafię ocenić, czy efekt końcowy wyszedł na plus. ;)

Najpierw przeszliśmy się Aleją Prezydentów, która została otworzona rok temu. Oprócz odlewu dłoni gen. Wojciech Jaruzelskiego są też odlewy Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Kaczyńskiego.

















Zaledwie parę kroków od centrum...

Spacer skończyliśmy koło tego budynku. Potem zawróciliśmy i poszliśmy na pizzę. ;)

wtorek, 18 czerwca 2013

My plants :P

Jeszcze nawet wakacje się nie zaczęły, a ja już zaczynam się nudzić. ;) Postanowiłam więc dzisiaj pobawić się funkcjami Photoshopa C S6, którego wczoraj ściągnęłam w wersji testowej tylko na 30 dni (na kupno oprogramowania niestety mnie nie stać :P). To była moja pierwsza styczność z tym programem, więc efekty nie powalają.

Musiałam mieć też jakieś fotografie, na których mogłabym pracować. Zdecydowałam, że będą to krzewy i kwiaty z mojego ogrodu. Aż same się wprost prosiły, by im zrobić zdjęcia. ;)

Stara wierzba rosnąca jakieś 20 metrów od domu. Kiedyś była naprawdę piękna, ale z roku na rok coraz bardziej usycha i ma mniej gałęzi. 

O, tu jest jej kawałek. :P

Mieszkam w ostatnim domu w bocznej uliczce, a ta droga prowadzi już tylko na pola. ;)


Sad. Babcia opowiadała, że za czasów niemieckich drzew owocowych było o wiele więcej i rosły one w porządku geometrycznym.

Staw, który znajduje się obok tej wielkiej brzozy. Też tylko 20 metrów od domu. ;)

Te zdjęcie średnio mi wyszło, bo za mocno je rozświetliłam.

Żabcia :)


Białe piwonie...

...i różowe. Przy tym zdjęciu akurat prawie nic nie majstrowałam; lekko tylko nasyciłam kolory. 

No, nazwy tych kwiatów to ja już nie znam. :P


niedziela, 16 czerwca 2013

100 books that you must read

Jakoś w zeszłym roku w wakacje natknęłam się na listę BBC "100 books that you must read". Wymyśliłam sobie, że przeczytam wszystkie pozycje z tej listy. No może jednak daruję sobie Biblię czy "Hamleta" Shakespear'a. ;) Co zaskakujące - powoli realizuję ten plan!

1. Duma i uprzedzenie – Jane Austen

Bardzo dobra książka, aczkolwiek po przeczytaniu kilku zdecydowanie pozytywnych recenzji spodziewałam się, że będę miała jeszcze lepsze odczucia. W moim mniemaniu książka ponadczasowa, którą warto przeczytać, ale nie wybitna. Czego nie mogę odmówić - genialnej ironii, lekkości narracji i inteligentnych dialogów. Warto również dodać, że ta książka wyprzedziła o epokę inne dzieła powstałe w tamtym czasie.

2. Władca Pierścieni – JRR Tolkien 

Lepszych książek już chyba nie przeczytam. Pomijając już to, że uwielbiam fantasy, to LOTR jest napisany bardzo pięknym językiem. Wielokrotnie też czytając tę serię zastanawiałam się, jak Tolkien dał radę to wszystko "ogarnąć". ;) Miejsca i zdarzenia, nazwy, imiona, to wszystko się ze sobą idealnie łączy w każdej części. Tak myślę i myślę... Ja chyba nie potrafię znaleźć ani jednego minusa tych książek! Na pewno jest choć jeden, ale ja jestem zbyt zachwycona epickością LOTRa, żeby go dostrzec. ;)

3. Jane Eyre – Charlotte Bronte 

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Owszem, nie mogę zaprzeczyć, że jest świetnie napisana, że widać, iż pisała go osoba o wielkim talencie. Ale jeśli chodzi o moje osobiste odczucia, to... Powiem tak - strasznie mi się ona dłużyła. Styl języka też nie do końca trafił w mój gust. Ale za to wielki plus za zakończenie; nie spodziewałam się, że właśnie tak skończy się ta historia.

4. Seria o Harrym Potterze – JK Rowling 

To, że "Harry Potter" nie jest serią wybitną, chyba każdy potwierdzi. ;) Co by jednak nie powiedzieć - czyta ją się bardzo, bardzo szybko. Niestety, bo jest tak bezbłędnie napisany, że ma się wrażenie, iż także znajdujemy się w tym magicznym świecie. Silnie też odczuwałam emocje każdego z bohaterów. Kiedy skończyłam czytać ostatnią część, to na kilka dni dopadła mnie taka pustka. "Co, to już?!".  No cóż, wszystko co dobre, kiedyś się musi skończyć.

5. Zabić drozda – Harper Lee 

Trochę dziwnie to zabrzmi, ale tę książkę mogłabym opisać tylko jednym przymiotnikiem: delikatna. Przez pierwsze 20 stron ciągle myślałam: "Co ja czytam?" ;). Później ani razu takie pytanie mi nie przeszło przez myśl. I nie, nie rozkręciła się akcja, bo w tej książce są jej znikome ilości. Po prostu zaczęłam doceniać wartość tej książki. Z każdą kolejną stroną utwierdzałam się w przekonaniu, że ta książka jest po prostu wybitna. Piękna historia o dorastaniu w latach 30. ubiegłego wieku. 

6. Biblia 
7. Wichrowe Wzgórza – Emily Bronte 
8. Rok 1984 – George Orwell 
9. Mroczne materie (seria) – Philip Pullman 
10. Wielkie nadzieje – Charles Dickens 
11. Małe kobietki – Louisa M Alcott 
12. Tessa D’Urberville – Thomas Hardy 
13. Paragraf 22 – Joseph Heller 
14. Dzieła zebrane Szekspira 
15. Rebeka – Daphne Du Maurier
 
16. Hobbit – JRR Tolkien 

Książka w zamierzeniu była pisana dla dzieci i takie też właśnie można odnieść wrażenie. ;) Z początku czytanie trochę opornie mi szło, później było nieco lepiej. Tu chyba zaryzykuję stwierdzenie, że właśnie ten poetycki język nieco nie pasował do bajkowości tej powieści. "Hobbita" z LOTRem nie ma co porównywać, nie ta sama kategoria, aczkolwiek na pewno znalazłyby się lepsze książki dla  dzieci.

17. Birdsong – Sebastian Faulks 
18. Buszujący w zbożu – JD Salinger 
19. Żona podróżnika w czasie – Audrey Niffenegger 
20. Miasteczko Middlemarch – George Eliot 
21. Przeminęło z wiatrem – Margaret Mitchell 
22. Wielki Gatsby – F Scott Fitzgerald 
23. Samotnia (w innym tłumaczeniu: Pustkowie) – Charles Dickens 
24. Wojna i pokój – Leo Tolstoy 
25. Autostopem przez Galaktykę – Douglas Adams 
26. Znowu w Brideshead – Evelyn Waugh 

27. Zbrodnia i kara – Fyodor Dostoyevsky 

Dobra, zaczęłam czytać tę książkę, bo była w liście lektur szkolnych, ale poległam na 1. części. Na pewno wpływ na przerwanie czytania miał fakt, że kiedy skończyłam czytać właśnie 1. część, to akurat skończyliśmy omawiać również "Zbrodnię i karę" w klasie. No ale przecież ta powieść powinna mnie tak wciągnąć, że bez względu na wszystkie inne okoliczności miałabym ją przeczytać do samego końca. ;) Trudno, może to książka jeszcze nie dla mnie, ale na pewno wrócę do niej za kilka lat.

28. Grona gniewu – John Steinbeck 
29. Alicja w Krainie Czarów – Lewis Carroll 
30. O czym szumią wierzby – Kenneth Grahame 

31. Anna Karenina – Leo Tolstoy 

Raczej nie przeczytam tej książki. Mam po prostu awersję do niej, bo w zeszłym roku pojechaliśmy na wycieczkę klasową do kina właśnie na "Annę Kareninę" z Keirą Knightley. Film mi się nie spodobał, więc mam lekkie uprzedzenie również do książki. F*ck logic :P.

32. David Copperfield – Charles Dickens 
33. Opowieści z Narnii (cały cykl) – CS Lewis 
34. Emma- Jane Austen 
35. Perswazje – Jane Austen 
36. Lew, Czarwnica i Stara Szafa – CS Lewis 
37. Chłopiec z latawcem – Khaled Hosseini 
38. Kapitan Corelli (w innym tłumaczeniu: Mandolina kapitana Corellego) – Louis De Bernieres 

39. Wyznania Gejszy – Arthur Golden 

Patrz punkt 31. Czego nie powiedziałam jeszcze wyżej - nie lubię czytać książki znając uprzednio szczegółową fabułę. Czytanie wtedy jest dla mnie bardzo nudne, nie doświadczam żadnej nutki zaskoczenia czy akcji, po prostu nic.

40. Kubuś Puchatek – AA Milne
 
41. Folwark zwierzęcy – George Orwell 
42. Kod Da Vinci – Dan Brown 
43. Sto lat samotności – Gabriel Garcia Marquez 
44. Modlitwa za Owena – John Irving 
45. Kobieta w bieli – Wilkie Collins 

46. Ania z Zielonego Wzgórza – LM Montgomery

Czytałam tę książkę chyba 8 lat temu, może jeszcze dawniej, więc nie mogę zbytnio się o niej wypowiedzieć. Pamiętam tylko, że bardzo mi ona wtedy się spodobała na i na kilka lat została "tą ulubioną". Pamiętam też, że szybko i lekko mi się ją czytało. Uroniłam również parę łez. Bo jest to piękna i wzruszająca historia.

47. Z dala od zgiełku – Thomas Hardy 
48. Opowieść podręcznej – Margaret Atwood 
49. Władca much – William Golding 
50. Pokuta – Ian McEwan 
51. Życie Pi – Yann Martel 
52. Diuna – Frank Herbert 
53. Cold Comfort Farm – Stella Gibbons 
54. Rozważna i romantyczna – Jane Austen 
55. Pretendent do ręki – Vikram Seth 

56. Cień wiatru – Carlos Ruiz Zafón 

Miałam okazję przeczytać ją w zeszłym roku i mam mieszane uczucia co do niej. Pomysł na książkę świetnie zrealizowany, językowi Zafóna też nie można było niczego zarzucić. Zabrakło mi jednak tego "czegoś". Nie wiem, co to konkretnie, ale na pewno nie wrócę do tej powieści, by się o tym przekonać. ;) Powieść zawiera fantastyczną aurę tajemniczości i wyobcowania, jednakże i tak nie mogłam uciec od stwierdzenia, że przeczytałam i to wszystko. Nie dosięgnęły mnie żadne refleksje nad tym dziełem

57. Opowieść o dwóch miastach – Charles Dickens 
58. Nowy wspaniały świat – Aldous Huxley 
59. Dziwny przypadek psa nocną porą (również: Dziwny przypadek z psem nocną porą) – Mark Haddon 
60. Miłość w czasach zarazy – Gabriel Garcia Marquez 
61. Myszy i ludzie (również: O myszach i ludziach) – John Steinbeck 
62. Lolita – Vladimir Nabokov 
63. Tajemna historia – Donna Tartt 
64. Nostalgia anioła – Alice Sebold 
65. Hrabia Monte Christo – Alexandre Dumas 
66. W drodze – Jack Kerouac 
67. Juda nieznany – Thomas Hardy 
68. Dziennik Bridget Jones – Helen Fielding 
69. Dzieci północy – Salman Rushdie 
70. Moby Dick – Herman Melville 
71. Oliver Twist – Charles Dickens 
72. Dracula – Bram Stoker 

73. Tajemniczy ogród – Frances Hodgson Burnett

Tę książkę przeczytałam chyba jeszcze dalej niż "Anię z Zielonego Wzgórza". Niestety, nie pamiętam z niej prawie nic. A to co pamiętam, nie ma żadnego znaczenia na osobistą recenzję książki. No nic, pora ją sobie przypomnieć!

74. Zapiski z małej wyspy – Bill Bryson 
75. Ulisses – James Joyce 
76. Szklany kosz – Sylvia Plath 
77. Jaskółki i Amazonki – Arthur Ransome 
78. Germinal – Emile Zola 
79. Targowisko próżności – William Makepeace Thackeray 
80. Opętanie – AS Byatt 
81. Opowieść wigilijna – Charles Dickens 
82. Atlas chmur – David Mitchell 
83. Kolor purpury – Alice Walker 
84. Okruchy dnia – Kazuo Ishiguro 
85. Pani Bovary – Gustave Flaubert 
86. A Fine Balance – Rohinton Mistry 
87. Pajęczyna Szarloty – EB White 
88. Pięć osób, które spotykamy w niebie – Mitch Albom 
89. Przygody Scherlocka Holmesa – Sir Arthur Conan Doyle 
90. The Faraway Tree Collection – Enid Blyton 
91. Jądro ciemności – Joseph Conrad 

92. Mały Książę – Antoine De Saint-Exupery 

Wiem, wiem, że tą książkę po prostu trzeba przeczytać. Omawialiśmy ją w gimnazjum, więc szczegółowo znam jej fabułę, ale czuję, że i tak nie mogę jej pominąć. ;)

93. Fabryka os – Iain Banks 
94. Wodnikowe Wzgórze – Richard Adams 
95. Sprzysiężenie głupców (również: Sprzysiężenie osłów) – John Kennedy Toole 
96. Miasteczko jak Alice Springs – Nevil Shute 
97. Trzej muszkieterowie – Alexandre Dumas 
98. Hamlet – William Shakespeare 
99. Charlie i fabryka czekolady – Roald Dahl 

100. Nędznicy – Victor Hugo

Patrz punkty 31. i 39. :P


Podsumowując, przeczytałam bardzo mało pozycji z tej listy, a dodatkowo zaczęłam teraz czytać "Grę o Tron", ale nie mam wątpliwości, że pewnego dnia przeczytam te wszystkie książki. To nic, że będę wtedy pomarszczoną babcią po 60-stce. ;)

czwartek, 13 czerwca 2013

London, part 2.

Pierwszym muzeum, jakie zwiedziliśmy było The British Museum. Spodobało mi się, aczkolwiek jego eksponaty nie zainteresowały mnie jakoś szczególnie. Trochę daleka jest mi tematyka starożytnej Mezopotamii czy Egiptu. ;) Jednakże zbiory tego muzeum są ogromne i 2 godziny starczyły tylko na pobieżne zwiedzenie lewej części. Zaimponowało mi też swoją architekturą. Szczególne wrażenie zrobił na mnie zadaszony dziedziniec, który zaprojektował Norman Foster (ten sam architekt, który zaprojektował słynnego "ogórka" :P).








Egipskie mumie zachowane w dość dobrym stanie ;)

Totem indiański




Później udaliśmy się do Natural History Museum. Te muzeum spodobało mi się najbardziej ze względu na różnorodną tematykę i interaktywne atrakcje, symulacje oraz eksperymenty. ;) Tak jak poprzednio, mieliśmy  tylko 2 godziny na zwiedzanie. Stanowczo za mało. :P Następnym razem, jak będę w Londynie (a będę!), to koniecznie znowu się wybiorę do tego muzeum. :)

Hol główny muzeum



Wieloryb w rzeczywistych wymiarach. Był tak wielki, że mój kompakt nie był w stanie go uchwycić. ;)



Weszłam do tego pomieszczenia tylnymi drzwiami, więc widziałam tylko tył kuli i schodów. Spodziewałam się zwykłych schodów, ale no tak, przecież to Anglia. ;)


Później udaliśmy się do Trafalgar Square.


Monument, który jest zmieniany co pewien czas. Ja trafiłam na chłopca siedzącego na kucyku, ale niestety zapomniałam, co symbolizuje. :P

O, a tu już ja. ;)



Trafiłam na próbę parady z okazji obchodów królowej Elżbiety II. Widziałam księcia Karola, tylko o tym nie wiedziałam. :P I niestety, przestałam robić zdjęcia w momencie, gdy właśnie przejeżdżał...





Katedra Westminsterska

Tu już budynek parlamentu.

Trzy akcenty Londynu: London Eye, czerwony autobus i Big Ben. ;)

Świat M&M's. Średnio mi się spodobał, bo ich nie lubię. Można było kupić pięknie zapakowane M&M's, koszulki, piżamy, śpioszki dla niemowląt etc. Szkoda tylko, że za taką cenę...

London Eye

Widok z London Eye