Jako dziecko zawsze marzyłam o odwiedzeniu głównie tylko dwóch miast - Londynu i Paryża. Te życzenie udało mi się spełnić połowicznie w 2009 kiedy wraz z rodziną przy okazji zwiedzania całego UK zahaczyliśmy o Londyn na jeden dzień. Z powodu ograniczonego czasu niewiele wtedy zwiedziliśmy. Ale w tym roku ja nadrobiłam zaległości przez klasową wycieczkę. ;)
Zostaliśmy zakwaterowani na 5 dni w ośrodku prowadzonym przez Polaków, który sąsiadował z domem Margaret Thatcher (dzielnica Dulwich), gdzie oficjalnie mieszkała przez 4 lata. ;) Nasz codzienny rozkład dnia wyglądał mniej więcej tak samo - śniadanie o 8, potem kierunek Londyn, powrót po 18 i kolacja o 7. Następnie był czas wolny. Co do obsługi - nie można nic zarzucić, świetny przewodnik, świetna kucharka. Jeśli chodzi o poziom łazienek, to jest z tym trochę gorzej, ale te parę dni można się przemęczyć. ;) Trafiłam też z koleżankami na najlepszy pokój, który mieścił się na końcu korytarza, miał największy metraż, jeśli chodzi o stosunek łóżek do powierzchni i sąsiadował z łazienką. To się nazywa mieć szczęście. ;)
Dzięki świetnemu przewodnikowi ta wycieczka nie mogła się nie udać. Bardzo ciekawie opowiadał o historii Anglii, różnych budowlach i zabytkach. Wszędzie poruszaliśmy się tylko metrem albo pieszo. Zwiedziliśmy chyba wszystkie co ważniejsze atrakcje turystyczne. Jeżeli chodzi o muzea, to byliśmy niestety tylko w The British Museum, Natural History Museum i The National Gallery. Ale wszystko do nadrobienia następnym razem. :P
Po przyjeździe i odświeżeniu się, wyruszyliśmy na miasto. Głównym punktem pierwszego dnia było zwiedzenie City.
Budynek, który od zeszłego roku jest najwyższym budynkiem w Europie (310 m). Standardowo mieszczą się w nim apartamenty, pięciogwiazdkowy hotel, restauracja i taras widokowy. Nazywany jest "The Shard" ("Odłamek") ze względu na swój kształt.
London Bridge
Ten facet miał twarz gangstera, więc tym bardziej wyglądał komicznie w tym stroju. ;)
Ruiny Pałacu Winchester
Przed wejściem do muzeum Clink Prison. Dawniej więziono w nim m.in. kobiety lekkich obyczajów, które nie chciały dalej się prostytuować. Co ciekawe, były w nim zamykane z tego powodu właśnie przez chrześcijańskich biskupów.
W Katedrze św. Pawła znajdują się dwie galerie - Galeria Kamieni i Galeria Szeptów. Ta druga posiada tak dobrą akustykę, że można porozumiewać się szeptem z odległości 30 metrów.
City of London School. Szkoła, do której chodził m.in. Daniel Radcliffe.
Tu już Covent Garden. Facet został zaplątany w łańcuch przez dwóch innych mężczyzn. Musiał się z niej wyplątać, o ile dobrze pamiętam, w 2 minuty. Nie zrobiło to na mnie większego znaczenia.
A tu inny facet pokazujący tę samą sztuczkę.
Harrods. Weszliśmy tam, ja oczywiście tylko, aby popatrzeć. ;) Szkoda mi było wydawać pieniądze na herbatę, która kosztowała tam drożej tylko dlatego, że była zapakowana w reklamówkę Harrdosa.
W kolejnym poście dokończę już relację z wycieczki z Londynu. Będzie mniej tekstu, a więcej zdjęć. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz