Można się ze mną zgodzić lub nie, ale ja uważam, że poziom, jaki reprezentują polskie blogerki (przede wszystkim mam tu na myśli szafiarki) jest o wiele niższy od poziomu zagranicznych blogerek. Czemu tak się dzieje? Nie wiem. Być może przyświeca naszym rodaczkom nieco inna idea. Mam też wrażenie, że niektóre z nich prowadzą bloga tylko po to, by zarobić lub zaistnieć na warszawskich salonach. Ale to tylko moje odczucia. ;)
Mam jednak kilka ulubionych blogów, na których posty czekam z niecierpliwością :) :
RASPBERRY AND RED (raspberryandred.blogspot.com)
Tej dziewczyny nie da się nie lubić. Pomimo młodego wieku (no dobra, jesteśmy rówieśniczkami :P) odniosła wielki sukces. Jej posty zawsze są błyskotliwe, inteligentne, ironiczne. Ma dystans do siebie i do świata, czego nie można powiedzieć o niektórych blogerkach. ;) Cenią ją nie tylko za profesjonalizm, ale za szczerość wobec czytelników. Raczej nigdy nie zobaczymy w postach Weroniki nieudolnego lokowania produktu. Zapomniałabym o najważniejszym punkcie - o ubraniach. Ubiera tylko to, w czym czuje się najlepiej, a nie to, co akurat jest modne. Jej zestawy nigdy nie są przestylizowane - widać, że się ubrała, a nie przebrała. ;)

STYLEDIGGER (styledigger.blogspot.com)
Blog Joanny odkryłam jakoś w 2010 roku. Czytałam go przez mniej więcej miesiąc, ale nieszczególnie mnie wtedy zachwycił, wydawał się blogiem, jak każdy inny. Jesienią zeszłego roku natknęłam się na jej najnowszą notkę, w którym (chyba) opisywała zalety zdrowego i oszczędnego kupowania ubrań. Spodobało mi się jej nowe nastawienie do ciuchów i w ogóle całego świata szafiarskiego. Przeczytałam jednego posta, drugiego... i wciągnęłam się. :)
STYLLOVE (styllove.blogspot.com)
Co prawda styl Darii jest daleki od mojego, ale cenię ją sobie za kreatywność, rzetelność i humor. Jej notki są krótkie i na temat, żadnych zbędnych frazesów, żadnego kwiecistego języka. ;) A to, że nie reklamuje wszystkiego na lewo i prawo, jest tylko kolejnym plusem.
THE ADAMANT WANDERER (adamantwanderer.blogspot.com)
Co prawda, blog nie jest modowy, tylko podróżniczo-kulinarno-fotograficzny, jednak tak bardzo go lubię, że nie mogłabym go nie wymienić. ;) W skrócie: Ula jest Polką studiującą w Birmingham i kochającą podróże oraz kuchnie. Jej styl pisania, sposób narracji jest tak fajny, że czuję jakbyśmy się znały od lat, no po prostu kumpelki. :) Relacja bloger-czytelnik jest zawoalowana, nie czuje się zbytnio tej granicy. Dzięki Uli "zwiedziłam" już Brazylię, USA, Australię, Europę i część Azji. ;)
To by było na tyle. Myślałam jednak, że wypiszę tu więcej blogów, ale po wstępnej analizie niektóre odrzuciłam i wybrałam tylko te najlepsze według mnie. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz