wtorek, 25 grudnia 2012

Prezent

Moja babcia już w południe Bożego Narodzenia mawia: "Święta, święta i po świętach". ;) W tym roku jeszcze nie usłyszałam od niej takiego stwierdzenia, ale gdyby powiedziała, że Wigilia już się skończyła, niestety przyznałabym jej rację. Co do samej Wigilii - jedna z najlepszych w moim życiu. Co prawda odbyła się tylko w pięcioosobowym gronie, ale atmosfera była miła, dania były pyszne, a prezenty każdemu przypadły do gustu. W tym roku naszła mnie taka nostalgia - czy przyszłoroczną Wigilię spędzimy w takim samym gronie, w takich samych nastrojach, czy nadal będziemy mieć zdrowie... Dlatego staram się doceniać te piękne chwile, które dzieją się tu i teraz. Mają o wiele większą wartość niż pieniądze, modne ciuchy czy markowe kosmetyki.

Przejdę do nieco przyjemniejszych rzeczy, czyli do prezentów. ;) W tym roku nie miałam niespodzianki. Dostałam to, o co poprosiłam, czyli "Hobbita" i "Władcę Pierścieni" J.R.R. Tolkiena. Uwielbiam ten jego magiczny świat, który wykreował i po przeczytaniu we wrześniu "Hobbita" i pierwszej części LOTRa zapragnęłam właśnie tę trylogię na Gwiazdkę. Postanowiłam nie psuć sobie tej przyjemności i zaprzestałam czytanie właśnie na "Drużynie Pierścienia" aż do dzisiaj. ;)


Powoli już zapełniam tę półkę. ;) Na marginesie - "Zmierzch" dostałam w ubiegłą Gwiazdkę (ten prezent był niespodzianką i przyznam trochę, że dziś już nietrafiony, bo mania na te książki minęła mi rok temu ;D ), a "Millennium" w tym roku na moje urodziny. Tu też, jak w przypadku LOTRa, obyło się bez niespodzianki. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz