Przedstawiam listę moich ulubionych filmów. Nie ma w niej ani jednej komedii (również romantycznej) czy horroru, bo takowych filmów po prostu nie oglądam. Te pierwsze zdarza mi się obejrzeć kilka razy w roku wraz z rodziną czy koleżankami. Ale sama nigdy się do nich nie zmuszę. ;) Uważam, że w tych filmach nie ma nic odkrywczego, tylko stale przewija się fabuła: "jest dobrze-jest źle-znowu jest dobrze". Oczywiście są nieliczne wyjątki, jak "Lepiej być nie może", ale to tylko wyjątek potwierdzający regułę. ;) Co do horrorów - kiedyś lubiłam i oglądałam. Ale skutecznie przestałam po seansie obrazu "Egzorcyzmy Emily Rose". Po prostu przy innych horrorach w strasznych momentach tłumaczyłam sobie: "To tylko film. To nigdy nie działo się tak naprawdę". W przypadku tamtego dzieła już nie mogłam tak powiedzieć. ;)
1. Kill Bill vol.1
Ten film można kochać albo nienawidzić. Mnie jednak się spodobał. Szczególnie jestem pod wrażeniem muzyki i efektów specjalnych. Do tego cała ta otoczka orientu. Dla mnie po prostu fenomen.
2. The Departed (Infiltracja)
Lubię przede wszystkim właśnie takie filmy - z wątkiem przemocy, rozlewu krwi. Oglądając ten film ani przez minutę się nie nudziłam, bo ciągle trzymał mnie w napięciu. Genialnie skonstruowany film genialnego reżysera. I do tego niezła obsada aktorska - z Leonardem di Caprio w roli głównej. ;)
3. Pulp Fiction
Kolejny film w moim rankingu Quentina Tarantino. Co ja zrobię, że po prostu jestem zauroczona jego filmami w większym lub mniejszym stopniu. ;) Ale ten film to klasyk kinematografii. Tym dziełem ugruntował swoją pozycję w Hollywood. I słusznie.
4. Léon (Leon zawodowiec)
Luc Besson stworzył niesamowicie dobry film. Do sukcesu tego obrazu przyłożyli się również aktorzy, którzy stworzyli specyficzne i wiarygodne reakcje. Z pozoru morderca i nałogowe picie mleka wzajemnie się wykluczają, ale w wykonaniu Reno daje to całkiem prawdziwy obraz. Wielki plus również dla Natalie Portman, która mimo swojego ówczesnego wieku zagrała jak dojrzała aktorka. Ona, Jean Reno i Gary Oldman stworzyli piękny, wręcz magiczny film.
5. Fight Club (Podziemny krąg)
Film może nie jest aż tak dobry, jak wyżej wymienione, ale ten urzekł mnie fabułą i obsadą aktorską (tak, tak, Brad Pitt i Edward Norton w jednym filmie ;) ). Scena końcowa spodobała mi się najbardziej. Po prostu piękna.
W założeniu chciałam przedstawić piątkę swoich najbardziej ulubionych filmów, ale jest jeszcze parę, które mi się podobają, a o nich nie wspomniałam: "Lord of the Rings", "Body of lies", "The Street Hooligans", Natural Born Killers", "Wściekłe psy", "Gran Torino", "The Dark Knight", "Inception" i "Enemy ath the Gates".





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz