Mam wrażenie, jakby wczoraj był dopiero 1. września. Jest jednak 16. grudnia, a ja nie mogę wyjść z podziwu, jak ten czas szybko leci. Kiedy byłam dzieckiem, życie toczyło się powoli, czułam się, jakbym nigdy nie miała dorosnąć. Dziś toczy się ono w szalonym tempie, ani się nie obejrzę, a skończę liceum. ;)
Podobnie ze świętami. Będąc dzieckiem niesamowicie przeżywałam święta. Cieszyłam się ze względu na śnieg, narodziny Jezusa (tak, tak! ;)), wolne od szkoły i oczywiście prezenty. A dziś? Chyba tylko ze względu na wolne dni. W zeszłym roku praktycznie nie czułam magii świąt, dlatego w tym staram się to zmienić. Zauważyłam też szczególną wartość obecności bliskich mi osób przy wigilijnym stole. Eh, dorastam. ;)
W świąteczną atmosferę staram się wprowadzać m.in. przez piosenki. Kiedyś mało co obchodziły mnie zagraniczne piosenki w stylu "Jingle bells" czy "Last Christmas". Teraz słucham ich nałogowo, szczególnie tę ostatnią. Dopiero w tym roku obejrzałam po raz pierwszy teledysk do niej i muszę przyznać, że mnie zauroczył. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz